O co chodzi w nowelizacji ustawy o stowarzyszeniach i dlaczego raz jeszcze warto o tym napisać
autor(ka): Przemysław Żak
Nowelizacja ustawy o stowarzyszeniach (druk sejmowy 3019) po wielu perturbacjach wyszła na ostatnią prostą. W ciągu miesiąca rozstrzygną się jej losy - zostanie uchwalona albo odrzucona. Jeżeli nie opowiemy się za tym projektem teraz, możemy czekać wiele lat na kolejną taką szansę. W tym artykule odnosimy się do krążących po sieci komentarzy, które są nierzetelne i wprowadzają odbiorców w błąd. Nie daj się oszukać - przeczytaj polemikę.

Słowo wstępu

Nowelizacja ustawy o stowarzyszeniach (druk sejmowy 3019) po wielu perturbacjach wyszła na ostatnią prostą. W ciągu miesiąca rozstrzygną się jej losy – zostanie uchwalona albo odrzucona.

Projekt, nad którym prace trwają ponad cztery lata, wyszedł z inicjatywy środowiska organizacji pozarządowych. Założenia do projektu ustawy były konsultowane przez Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych we wszystkich regionach Polski w trakcie spotkań, konferencji oraz przez Internet. Zaproszenia do konsultacji oraz ankieta on-line były kierowane do członków Federacji, a także do tysięcy organizacji pozarządowych z bazy Klon/Jawor (www.bazy.ngo.pl). Ostateczny kształt założeń został przedstawiony i przyjęty przez 800 uczestników VI OFIP-u (Ogólnopolskiego Forum Inicjatyw Pozarządowych w 2011 roku).

Projekt ustawy, który powstał na bazie tych założeń, wsparty został przez dwóch Prezydentów: Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę. Przepuszczony przez bezlitosne żarna Ministerstwa Sprawiedliwości nie jest spełnieniem marzeń. Można narzekać, że jest za mało radykalny, że po 26 latach funkcjonowania ustawy, która powstała w wyniku kompromisu Okrągłego Stołu, należało zmieniać więcej, odważniej, głębiej. Jednak absolutnie nieuprawnione i z gruntu fałszywe jest twierdzenie, że narusza konstytucyjną wolność zrzeszania, że oznacza koniec stowarzyszeń i że służyć będzie partykularnym interesom grupy cwaniaków, jak utrzymuje Jerzy Płókarz, długoletni prezes Sztabu Ratownictwa Społecznej Krajowej Sieci Ratunkowej, który od kilku miesięcy bombarduje mailami organizacje w całej Polsce, strasząc apokalipsą, jaka je czeka po wejściu w życie ustawy.

Krótko, co w praktyce zmienia projekt nowelizacji:

Niniejszy tekst został opracowany przez przedstawicieli organizacji pozarządowych zaangażowanych w prace nad tworzeniem nowelizacji. Poniżej odnosimy się do alarmujących uwag zgłaszanych przez jedną z organizacji w komentarzach na portalu ngo.pl i w listach rozsyłanych do parlamentarzystów. Jakie konsekwencje naprawdę ma nowelizacja dla istniejących stowarzyszeń i czy faktycznie oznacza ona zamach na wolność stowarzyszania?

FAŁSZ 1: Czy prawdą jest, że w efekcie ustawy, wszystkie stowarzyszenia będą musiały zmienić swoje statuty?

NIEPRAWDA. Zakres wymaganych regulacji w statucie zasadniczo reguluje art. 10 obecnie obowiązującej ustawy. Nowelizacja dodaje w tym artykule pkt 5a i zmienia pkt 6, ale czy to skutkuje koniecznością zmiany w statutach? NIE SKUTKUJE!

Art. 10 ust. 1 pkt 5a przecina długoletnią dyskusję na temat możliwości zatrudniania w stowarzyszeniach członków zarządu. Jest wiele stowarzyszeń, którym ten zapis powinien pomóc. W szczególności stowarzyszeniom o dużych budżetach, realizującym zadania publiczne znacznej wartości, o szerokiej skali działań, wymagającej profesjonalnego i dużego zaangażowania zarządu. Skończy z praktykowaną obecnie patologiczną i schizofreniczną sytuacją, w której członkowie zarządu zatrudniani są jako koordynatorzy w projekcie, których sami jako zarząd nadzorują i kontrolują. Projekt jednoznacznie określa możliwość (podkreślamy – możliwość, a nie obowiązek) wynagradzania członków zarządu za czynności wykonywane w związku z funkcją w zarządzie (a nie za sam fakt sprawowania funkcji członka zarządu, jak to przedstawiają oponenci projektu). Tylko te stowarzyszenia, które będą chciały wynagradzać członków zarządu, za pracę, jaką wykonują w związku ze swoją funkcją, będą musiały zmienić statut, by w nim decyzją członków taką możliwość zapisać. Nikt, kto nie ma takiej potrzeby lub nie ma pieniędzy, statutu zmienić nie musi.

Projekt zmienia treść obecnego przepisu pkt 6 w art. 10 ust. 1, ale tylko porządkując relacje pojęcia “sposób zaciągania zobowiązań majątkowych” względem pojęcia “sposób reprezentowania”. Dotąd oba pojęcia były połączone spójnikiem “oraz”, co sugerowało, że to są dwie różne sprawy. Tymczasem “zaciąganie zobowiązań” mieści się w pojęciu “sposób reprezentowania” – stąd zmiana “oraz” na “w szczególności sposób zaciągania …”. Zmiana nie wymaga zmian zasad reprezentacji obecnych stowarzyszeń.

Dodatkowo nowy ust. 4 w art. 11 na wzór standardu spółdzielni i spółek wprowadza zasadę, według której w umowach lub sporach z członkami zarządu, stowarzyszenie reprezentować będzie członek organu kontroli wskazany w jego uchwale lub pełnomocnik powołany uchwałą walnego zebrania członków (delegatów). Przepis ten stanowi samodzielną, nie wymagającą zapisu w statucie, podstawę działania. Tylko te stowarzyszenia, które mają obecnie odmiennie uregulowaną tę kwestię w swoich statutach, będą musiały przepisy swoich statutów dostosować do nowej zasady. Ile stowarzyszeń ma obecnie uregulowaną w statutach kwestie stosunków z członkami zarządu? Naprawdę, są to ilości śladowe.

Czas na wprowadzenie ewentualnych zmian w statucie

Oponenci projektu nowelizacji pomijają milczeniem fakt, że nawet te stowarzyszenia, które będą chciały, lub będą musiały, zmienić swoje statuty, żeby dostosować je do nowych zapisów, będą mieć na to 2 lata od wejścia w życie ustawy. Co, łącząc z faktem, że ustawa ma wejść w życie w ciągu pół roku od ogłoszenia – daje nam 2,5 roku na dostosowywanie statutów tam, gdzie jest to konieczne. Opór przed tym i alarmowanie, że trzeba zwołać walne zebranie, budzi zdziwienie. Przecież stowarzyszenie, jeśli chce nosić miano prawdziwie obywatelskiej i społecznej organizacji, powinno co jakiś czas zwoływać walne zebranie swoich członków i dawać wszystkim członkom – jako swojej najwyższej władzy – możliwość decydowania o strukturze, działaniu i władzach stowarzyszenia. Wydaje się, że ten lęk przed koniecznością zwołania walnego i przedyskutowania pewnych kwestii dotyczących zarządzania i reprezentowania w stowarzyszeniu, podyktowany jest faktem, że powołane władze (zarząd) oderwały się od bazy członkowskiej i boją się konfrontacji z członkami, którzy mogą mieć inne opinie niż kierownictwo.

W nowelizacji są również zmiany dotyczące stowarzyszeń z jednostkami terenowymi, w szczególności tych z oddziałami, posiadającymi osobowość prawną. Stowarzyszenia, które mają działające oddziały terenowe, regulują ich funkcjonowanie w statutach (art.10 ust.2 obecnej ustawy). Nowe przepisy wpłyną pozytywnie na bezpieczeństwo obrotu prawnego i jasne ustalenie stosunków oraz odpowiedzialności między stowarzyszeniem, a oddziałem terenowym. Pamiętajmy, że oddziały terenowe są częścią stowarzyszenia i walne zebranie członków decyduje o tym, jak dużą swobodę mają posiadać. Ustawodawca nie wtrąca się w te zasady, a jedynie wskazuje, że muszą być one jawne i opisane w statucie. Te stowarzyszenia, które uregulowały to np. w uchwale, a nie w statucie, będą musiały zaktualizować swoje statuty, ale mają na to aż 2,5 roku. Regulacja ta wychodzi na przeciw postulatom stowarzyszeń z oddziałami terenowymi i nie godzi w interesy “organizacji-matek” ani oddziałów terenowych.

FAŁSZ 2: Wiele stowarzyszeń zostanie rozwiązanych z mocy prawa.

NIEPRAWDA. Żadne z ponad 70 000 stowarzyszeń rejestrowych nie zostanie rozwiązane. W noweli jest tylko przepis, który wskazuje, że stowarzyszenia zwykłe muszą dokonać w ciągu 24 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy (a więc łącznie 30 miesięcy, licząc datę wejścia w życie ustawy), wpisu do ewidencji stowarzyszeń zwykłych, która ma powstać. I tylko wtedy, jeśli nie zrobią tego w tym terminie, to z mocy prawa zostaną rozwiązane. Nie jest to straszny wysiłek. Gołym okiem widać korzyści z posiadania listy wszystkich stowarzyszeń zwykłych. Zarówno mieszkańcy podejmujący lokalne inicjatywy będą mieli ze sobą kontakt, jak i władzom samorządowym ułatwi to współpracę z obywatelami działającymi w ramach stowarzyszeń zwykłych.

FAŁSZ 3. Projekt narusza konstytucyjną zasadę wolności tworzenia i działania stowarzyszeń.

NIEPRAWDA. Niekonstytucyjność? Przeciwnie! Wreszcie art. 58 Konstytucji jest realizowany. Ułatwiamy każdemu obywatelowi realizacje jego prawa do zrzeszania się: projekt zmniejsza wymaganą liczbę członków o połowę, z 15 do 7 osób, co znacznie ułatwi powoływanie stowarzyszeń. Wyłącza administracyjny organ nadzoru z postępowania o rejestrację w KRS i skraca procedurę rejestracji z 3 miesięcy do 7 dni. Przecina wątpliwości, co do zatrudniania członków stowarzyszeń i członków ich zarządu. Kończy z rozbieżnościami dotyczącymi opłat sądowych za zmiany wpisów w KRS – jednoznacznie zwalniając stowarzyszenia zarówno od opłaty za pierwszy wpis jak i za zmiany.

Co bardzo ważne, projekt nadaje tzw. ułomną osobowość prawną stowarzyszeniom zwykłym, czyli czyni je podmiotem zdolnym wykonywać swoje prawa i zaciągać zobowiązania. W świetle prawa stowarzyszenie zwykłe nie jest dziś organizacją pozarządową! Nie może korzystać z tych praw, które mają stowarzyszenia zarejestrowane i fundacje. Stowarzyszenia zwykłe mają dziś nakazane prawnie obowiązki związane z rejestracją i sprawozdawczością, a mogą jedynie prowadzić działania w oparciu o składki członkowskie. Wydaje się to absolutnym kuriozum i pozostałością po czasach słusznie minionych.

Podsumowując: projekt jest zgodny z Konstytucją, zgodny z trendami europejskimi, i wymogami unijnymi, odpowiada na wyzwania XXI wieku i stwarza możliwości tworzenia nowych i rozwoju obecnych stowarzyszeń. Nie jest to projekt rewolucyjny, który zmienia reguły działania organizacji pozarządowych funkcjonujących w formie stowarzyszeń. I na pewno nie wyczerpuje potrzeby innych zmian regulujących otoczenie prawne trzeciego sektora. Daje jednak na tyle dużo ułatwień, że warto go poprzeć.

Jeżeli nie opowiemy się za tym projektem teraz, możemy czekać wiele lat na kolejną taką szansę. W tym czasie będziemy obserwować wzrost liczby fundacji, grup nieformalnych, niesformalizowanych sieci i ruchów społecznych, ponieważ energia społeczników będzie się koncentrowała w innych, łatwiejszych formach działania. Życie nie znosi próżni i pobiegnie do przodu, pozostawiając starych działaczy okopanych na swoich udzielnych księstwach, z martwymi duszami, nie płacącymi składek i nie angażującymi się w życie stowarzyszenia. Czy chcemy, aby stowarzyszenia spotkał los dinozaurów?

źródło: Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych
data publikacji: 2015-09-16
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!